• Wpisów:1087
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:50
  • Licznik odwiedzin:46 275 / 2687 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No i jeeeeeeest!
POLSKA MISTRZEM ŚWIATA!!!!

I tak, poryczałam się...
 

 
Możecie mnie nazwać chorą psychicznie ale od rana mnie normalnie nosi i nie mogę wytrzymać. Bo to już za chwilę, już za momencik mecz. I to nie byle jaki - wielki finał Polska-Brazylia.

Przez cały czas mundialu oglądałam wszystkie mecze więc nie wyobrażam sobie inaczej niż wytrwać do końca. Jednak nerwa mam, jakbym co najmniej ja miała tam zagrać.

Ach szkoda że mnie tak nie ma
#TEAMPOLAND
  • awatar kasiek91: @sarfinger: Oj ja bardzo :) Jeszcze zanim zakochałam się w piłce nożnej, uwielbiałam siatkówkę, potem była przerwa przez K., a teraz z podwójną siłą zaatakowało mnie i prędko nie puści ;)
  • awatar sarfinger: eno,az tak to sie nie emocjonuję ;) ale oglądam,nie ma to tamto ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Uffff, jest 3:1 mogę iść spokojnie spać
 

 
Grypa mnie rozkłada, zatoki tak bolą że brak mi sił na cokolwiek, więc od 20 w łóżku leżę. Myślę sobie, włączę mecz i popatrzę na chłopaków.
Będzie szybkie 3: 0 myślałam...
Senny nastrój szybko minął i obecnie ''rzucam mięsem'', a o spaniu nie ma mowy.

No panowie 1:1 nie jest źle. Jednak ja liczę na 3:1, innej opcji nie ma
 

 
Żeby nie było że ja tylko narzekać na życie umiem i w ogóle cały czas nieszczęśliwa jestem, staram się zatrzymywać na zdjęciach nawet największe głupoty i niepotrzebne rzeczy poprawiające humor w danym momencie. Taki mały dowód dla samej siebie że normalnie też może być



Po pierwsze to ten mały skarb, który przez jedno popołudnie był ze mną. Gdy tylko kuzyn przyjechał na grilla do wujka wiedziałam że porwę mu tą małą i zabiorę na spacer. Przez tych kilka chwil czułam się cudownie, a komentarze kuzynek że pasuje mi taki wózek nie zepsuły mi humoru Może kiedyś się uda




Oczywiście nie może obyć się bez jedzenia ale ciężko nie pochwalić się genialnym królikiem z domowymi bułeczkami drożdżowymi. Niebo w gębie
A jak już człowiek zje obiad to czas na deser. Nadal nie mogę zdecydować która najlepsza
Małe zakupy i lidlowe steekez już stoją przyczepione w samochodzie Mi trafił się rekin, młodemu jednooki cosiek
Mistrzostw w siatkówce nie mogłam odpuścić. Od kiedy nawiązałam ponowny kontakt z K. na nowo pokochałam siatkówkę. Jakby za pomocą wiadomości odczarowały się wszystkie złe wspomnienia i złości.



To nie tak że na praktykach tylko ciężko pracowałam, miałam kilka takich dni że z nudów tworzyłam głupoty ze spinaczy. No ale sezon urlopowy ma to do siebie że w jednym tygodniu nie miałam nawet 5 min na przerwę, a w kolejnym po kilka razy przeglądałam narzędzia z nudów.
Cudnie pachnąca świeczka z home&you. Szkoda tylko że lepiej pachnie nie zapalona Niestety gdy się pali jej aromat jest ledwo wyczuwalny
No i w końcu biedronkowy niezbędnik Nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza że każdy dzień jest na innej stronie a na tym mi najbardziej zależy

Czyli co, moje życie też ma jakieś kolory, prócz czerni
A więcej dowodów na to na moim instargamie: http://instagram.com/kasiek991 Jeśli też macie to pochwalcie się nickami a chętnie zaglądnę
  • awatar kasiek91: @sarfinger: No tak mała cudna jest na chwilę, nie wiem czy miałabym cierpliwość gdy wpada w histerię, bo niestety tylko mamusia może ją trzymać. To weź wpadnij do mnie jak będziesz w Krk bo ja go nie znam mimo że tu mieszkam :D
  • awatar sarfinger: słodki mały pysiek, też bym pobawiła,ale po godzinie bierzcie go do dom ;) świetny kalendarz sobie kupiłaś, podoba mi się, królika też by wszamała :) a ostatnio znowu byłam w K-rak, ja go za niedługo na pamięć będę znać ;)
  • awatar Głowa_pełna_pomysłów: to jest bardzo ciekawy blog
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Oj zniknęłam ja sobie na dłużej. Ale tak dobrze mi było. Miałam zajęcie, wracałam zmęczona, w domu zawsze coś i brat na karku.

A teraz taka dziwna pustka...

Praktyki skończyłam w poniedziałek. Było naprawdę fajnie i jestem z nich zadowolona. Szkoda tylko że już po wszystkim. Nauczyłam się dużo, poznałam fajne osoby i na dzień dzisiejszy nie straszny mi żaden dentysta

Brat poszedł do gimnazjum. Cholera, jak ten czas szybko leci. Dopiero szedł do przedszkola, a dziś to już "gimbus"

I tak cicho mi się nagle w domu zrobiło. Smutno tak.
 

 
Na samym początku jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za życzenia

~*~

A z normalności to miałam w planach rozkwit mojego pingerowego zycia jako że ostatni tydzień spędziłam w mieszkaniu cioci pilnując psa. Niestety praktyki w tym tygodniu to był jeden wielki hardkor i na pingera sił nie starczyło.

Jednak dostałam namaistkę tego co chciałam jak byłam młodsza i co mnie zapewne czeka w przyszłości. Samotne mieszkanie i pies. Serio, pamiętam jak się twierdziłam że się wyprowadzę z domu, będę pracować, mieszkać sama, a na pocieszenie będę mieć psa. No i na 2 tygodnie tak mam. Jakiś wniosek z tego? Samotne mieszkanie nie jest takie złe, tylko że za dużo gadam do psa Prowadzę monologi i mam wrażenie że on naprawdę mnie słucha Ale w domu to nic, gorzej jak wychodzę z nim na spacer i zaczynam gadać Normalnie to nie wygląda

Na weekend za to przyjechał młody żeby mu, a raczej mi się nie nudziło i zabieram go do kina. Kuzynka gdy się dowiedziała podrzuca mi dzieciaka, więc dziś robię za matkę polkę w kinie O ile w planach miałam wybicie z głowy młodemu popcornu i coli, teraz będę musiała kupić podwójnie, bo tamten nie pójdzie na film bez zestawu. Młody zresztą zazwyczaj też nie Dobrze chociaż że film zapowiada się fajnie

Teraz znikam z psiakiem na spacer, bo i tak długo wytrzymuje. Zwykle już o 6 jesteśmy po

I mam tylko nadzieję że w przyszłym tygodniu będę mieć więcej luzu i nadrobię moje gigantyczne zaległości

Buziaki
  • awatar kasiek91: @InnaNiżWszystkie.: A tu znajomych obecnie brak, a okolica przerażająca więc cieszę się że w czwartek wracam do siebie :D
  • awatar InnaNiżWszystkie.: nooo samotne mieszkanie i pies fajna sprawa, o ile mieszka sie w miescie i posiada wielu znajomych :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Czyli 23 lata chodzę sobie po tym świecie i nadal szukam szczęścia...
  • awatar kasiek91: @InnaNiżWszystkie.: @Pandorcia: @carm: @Dop­ro­wadzasz moją wyob­raźnię do szału: @sarfinger: Dziewczyny bardzo ale to bardzo dziękuję za życzenia :*
  • awatar InnaNiżWszystkie.: wszystkiego najlepszego!
  • awatar Pandorcia: sto lat !!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Raz dwa minęły ostatnie dni i nagle okazało się ze trzeba się pakować i wyjeżdżać. Nadal w to nie wierzę ale od 4 godzin jestem w podróży a w ramach rekompensaty nieludzkie pory podziwiam takie widoki




Znikam i mam nadzieje ze za kilka godzin postawie nogę na polskiej plaży :-)
Do napisania :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak w temacie pogromu Niemców i reprezentacji Polski




A ja czekam na mecz Argentyna - Holandia. Coś czuję że aż takich emocji to nie będzie
 

 
Wczoraj pogrążyłam się w smutku ogromnej przegranej Brazylii. Mimo że kibicowałam Niemcom, aż taka ilość bramek zabolałaby najtwardsze serce. Jak to gdzieś przeczytałam "naród brazylijski na to nie zasłużył. Ale ta drużyna już tak." Chłopaki grali jakby im ktoś nogi powiązał i nie pozwolił kryć przeciwnika. No ale przynajmniej w finale obejrzę sobie boskiego Matsa Hummels'a.
No bo on jest taaaki boski





Także tego no...każdy ma swój powód by Niemcy wygrali finał Ja mam Mats'a
 

 
Po 7 bramce patrząc na smutnego julio cesara normalnie się popłakałam :-(

To nie tak miało być, nie aż tak :'
 

 
1: 0 ok
2: 0 wow
ale przy 5: 0 to już serce pęka i to nie ważne komu się kibicuje.

Niemcy zasłużyli na zwyciestwo ale Brazylia na taki łomot juz nie.

Oglądam dalej i liczę na chociaż honorowe trafienie
  • awatar sarfinger: @kasiek91: naszych zmasakrują :D
  • awatar kasiek91: @sarfinger: o tak Kolumbia by walczyła, a oni jakby kto im nogi powiazal. To że już dawno powinni odpaść to tez większość widzi, ale jakby nie było te 7 bramek to upokorzenie które będą im pamiętać przez lata. Oj mimo wszystko żal mi ich. A Niemcom i tak kibicowalam od początku ;-) Ciekawe tylko ile walna naszym w październiku :-D
  • awatar sarfinger: zasłużyli na łomot,Kasia, nic nie grają, Kolumbia by chociaż walczyła, a oni...Niemcy ich ogrywali jak dzieci, jak na koniec pokażą statystyki to założę się ,ze 70 % to Niemcy byli przy piłce, jednego Neymara nie ma i już tragedia, i oni starali sie o mistrzostwo świata, wyszło ,ze traktowano ich ulgowo i tak daleko by nie zaszli gdyby im sędziowie nie pomagali, zamiast nich mogli wejść inni i przynajmniej było by widowisko a tu..prawie jak nasi ;) nic nie grają
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dobra może i jestem chora i ledwo na oczy patrzę, ale meczu to ja nie mogę sobie odmówić

Niemcy-Francja już za mną. Paznokcie obgryzałam, włosy rwałam i gardło zdzierałam Aż potwór się czepiał że mu w spaniu przeszkadzam

Teraz Brazylia-Kolumbia. Już sam hymn w wykonaniu Brazylijczyków spowodował dreszcze, więc co będzie dalej
 

 
Zaczęłam ja sobie praktykę. Ba, ja już 20 godzin praktyk mam za sobą.
I co?
I fajnie jest.
Początek wiadomo, trudny, męczący i wydawało mi się że ja się nie nadaję. Wszystko utrudniał jeszcze fakt że ja nienawidzę się narzucać, prosić i podglądać, a nie oszukujmy się 90% początku praktyk to podglądanie, proszenie i narzucanie. Czasem wydawało mi się że mają mnie dość i już miałam się wycofywać, ale stwierdziłam się nie poddam, że jeśli teraz się wycofam to już nic nie osiągnę. Nie narzucałam się ale dyskretnie podglądałam i dziś już w pełni "pracowałam."
I do przez szefową. Bo ja bym dalej po tych kątach się chowała, ale ta stwierdziła że przecież muszę się nauczyć. I nie bolało. Okazuje się że nawet to co mi w szkole nie wychodziło, teraz poszło pięknie. Nic tylko się cieszyć. Mam nadzieję że tak będzie do samego końca

Jednak żeby nie było zbyt cudownie to dopadło mnie choróbsko. Piekielne zatoki zaatakowały z siłą zwalającą z nóg. Ból jest nie do wytrzymania a tu w domu nic odpowiedniego nie ma A przy okazji tyle do roboty...no kurwa...
  • awatar sarfinger: no i super, widziałam, że sobie poradzisz
  • awatar Być Idealną ..: Rozumiem Cię, ja jak byłam na stażu to mój szef się troszkę na mnie wściekał, bo za dużo pytań zadawałam, ale wychodzę z założenia, że lepiej pytać, niż popełniać błędy. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ugryzł go.
Ja pierdole on go ugryzł po raz kolejny

Suarez jesteś mistrzem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Normalnie znów zaczęłam się użalać nad sobą ale kopnęłam się w dupę i już się zbieram do życia

Za tydzień zaczynam praktyki i może i trzęsę portkami ze strachu ale to strach pozytywny i motywujący do życia. Tylko autobus o morderczej 5:20 mnie dobija, zwłaszcza że ja potrzebuję z godziny na ogarnięcie się. No ale kto jak nie ja, da radę

Zresztą muszę sobie ubranko kupić do pracy i aż mi się "twarz śmieje" na te wszystkie kolory dostępne. Żadna tam klasyczna biel (no dobra jeden komplet będzie biały), skłaniam się ku intensywnemu różowi lub czymś podobnym. No bo skoro jestem już dziewczyną to trzeba to pokazać

Ale zanim wybiorę się na te zakupy trzeba wykosić koło domu, bo to jako dziewczyna potrafię idealnie

Miłego i słonecznego dnia wszystkim
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
"This is for all the lonely people
Thinking that life has passed them by
Don't give up until you drink from the silver cup
And ride that highway in the sky

This is for all the single people
Thinking that love has left them dry
Don't give up until you drink from the silver cup
You never know until you try"
 

 
Do wakacyjnego wyjazdu zostało mi 28 dni. Tym razem polskie morze i miejscówka w środku lasu.
Jednak im bliżej wyjazdu tym mniejszą mam na niego ochotę. Dotąd zawsze już miesiąc przed wiedziałam dobrze co zapakuję do walizki. W myślach i na papierze tworzyłam listy rzeczy których mi brakuje, które mam i które muszę ze sobą zabrać. Teraz spoglądam na szafę i myślę "nie chce mi się." Wiem tylko jakie książki ze sobą zabiorę, reszta jest jakby nieobecna.
Może dobija mnie fakt że po raz kolejny na wakacje jadę z rodziną i najbardziej emocjonującym zajęciem będą kłótnie wujka i cioci...
Kurde moje życie czasem wydaje mi się tak żałosne, że aż żal mi samej siebie
I wiem dobrze że powinnam się cieszyć tym co mam. Wierzcie mi ja to doceniam i cieszę się, ale w takich momentach mam ochotę rzucić czymś w ścianę i sobie popłakać, bo żeby mieć 23 lata i na wakacje jechać z rodziną ale bez bliskiej mi osoby...
 

 
Czy ja pisałam już kiedyś że na widok Oliviera Giroud ślinię się jak napalona nastolatka?
Nie? To właśnie piszę
Uwielbiam go już od dawna, ale w tym meczu to już ślinotoku dostaję

On jest taaaaki idealny


  • awatar Agatsi: Ahh nie dziwie Ci sie jest piekny ;-)
  • awatar sarfinger: on jest podobny do tego ;) https://www.youtube.com/watch?v=hrp_72heXLs
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dawno nie wstawiałam żadnych zdjęć Marudziłam tylko i marudziłam No a przecież tak nie może być, jak za parę lat zaglądnę tu i zobaczę jaka to ja nieszczęśliwa byłam to się załamię Trzeba przypomnieć o czymś przyjemniejszym

Dobrze chociaż że mam instagrama przypominającego o "normalnym" życiu

Bo przecież ostatnie tygodnie to po pierwsze TRAKTOREK!!!! Tata się zlitował gdy zarżnęłam prawie całkowicie ręczną kosiarkę i kupił coś co działa
Oczywiście "ulepszyliśmy" ją flagą piracką i śmigam na niej jak pirat drogowy

Że też tak niewiele do szczęścia potrzeba. Nagle każdy chce kosić

A że ja jeść lubię (no cóż dodatkowe kilogramy z powietrza się nie brały ) to i jedzenie musi być. Tym razem zdecydowanie lepsze dla zdrowia


1. Najlepsze lody jakie kiedykolwiek jadłam Ot lat niezmiennie kupuję i się zachwycam Grejfrutowy smakuje obłędnie, jednocześnie kwaśno i słodko, no niebo w gębie
2. Jajecznica ze szpinakiem.
Cały czas uczę się jeść szpinak i po raz kolejny wychodzi mi danie które z chęcią powtarzam
3. Zupa-krem z kalafiora.
Kompletna improwizacja i po raz kolejny na wielki plus
4. no i niezdrowy dodatek. Musiałam sprawdzić o co tyle hałasu. Pyyyszne

Zakupowo-miszmaszowo jest znacznie skromniej.

1. na początku maja urodziła się córeczka ulubionego kuzyna i gdy tylko zobaczyłam te butki wiedziałam że muszę jej kupić
2. Wszystko prócz odżywki z eveline kupiłam za grosze jako "wycofanie produktu z półek". Zdecydowanie podobają mi się takie zakupy
3. Prezent z Norwegii. Szkoda że w Polsce takich nie ma
4. Nie wypiłam ani jednego łyka coca-coli, w domu nie mieliśmy ani jednej butelki, ale dobrzy ludzie wokół oddawali nam zakrętki zamiast wyrzucić i dzięki temu młody ma piłkę


1. Książkę o Hannawaldzie musiałam mieć. Nie dość że lubiłam go jako skoczka, to dodatkowo fakt że w pewnym sensie rozumiem co on przechodził sprawił że książkę pochłonęłam w jeden dzień w szpitalu.
2. Truskawka w doniczce to zdecydowanie był dobry pomysł
3. W szpitalu mnie zaobrączkowali i przez 3 dni czułam się jak noworodek
4. Za to zaraz po powrocie pojechałam do cioci i nie mogło obejść się bez spaceru z moim kochanym.
Szkoda tylko że biedak jest coraz bardziej chory i już niewiele czasu mu zostało

No i od razu lepiej się zrobiło bo wstawiłam milion niepotrzebnych i radosnych zdjęć

A ja oglądam mecz Kolumbia-WKS i wydzieram się jak głupia przy bramkach
Przystojni Ci Kolumbijczycy
  • awatar kasiek91: @sarfinger: Ja jeszcze uzbierałam na piłkę z pepsi i mamy, ale ta to już taki szajs że głowa boli :/ No właśnie, rasowy to często niestety krótszy żywot ostatnio :( Ja chciałam sobie kupić doga niemieckiego, ale nie dość że przez swoją wielkość mają serca obciążone i krócej żyją, to jakby mi się jeszcze trafił z jakąś chorobą to bym się zapłakała jakby po 2-3 latach mi zdechł :(
  • awatar sarfinger: a ja zbierałam korki i juz piłki nie dostałam :( słodkie butki, zawsze mnie rozczulają takie małe sportowe butki, no biedna psinka,powiem Ci ze to taka 'uroda' rasowych piesków, one mają wyczyszczone geny,jak w rodzinach królewskich, gdzie wżeniali się ciągle w te same rodziny i teraz to wychodzi, coraz więcej rasowych piesków choruje, traktorek zarąbisty poćwiczysz skręcanie w lewo ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ja tu jeszcze nic o mundialu nie pisałam
No nie wiem jak tak można
Pasowałoby to nadrobić

Ale że właśnie zaczął się mecz mojej Hiszpanii to wiecie...


Idę obgryzać paznokcie i rwać włosy z głowy
 

 
Czasami życie wyciąga do nas dłoń w najmniej spodziewanym momencie. Gdy normalnie nie widzi się żadnej przyszłości, ona ma szanse się wyklarować.

Poszłam do szkoły bo chciałam zdobyć w końcu zawód. Wydawało mi się że to zawód w którym dość szybko znajdę pracę i będzie ok. Nie jest i nie będzie. Uświadomiłam to sobie w momencie kiedy trzeba było znaleźć praktyki. Nikt nie chce nawet praktykantek...
Ja swoje w końcu znalazłam, inne dziewczyny jeszcze nie, a jedna to było już chyba w 10 gabinetach. Ale ona to tak specyficzna osoba, że nawet jeśliby mi dopłacali to bym jej nie przyjęła...

Dziś okazuje się że możliwe że zaraz po ukończeniu szkoły w styczniu, wyjadę do Norwegii na dłuższy czas.

I kurcze tak dobrze mi z tą myślą i mam tak wielką nadzieję że dojdzie to do skutku...

Bo co mnie dziś tu trzyma? Nic, kompletnie nic. Prócz najbliższej rodziny nie ma nikogo za kim miałabym tęsknić, a pinger i cały internet jest taki sam w każdym miejscu na świecie

Więc mam nadzieję że za pół roku będę pisać tutaj z przerażeniem o zbliżającym się wyjeździe i przewróceniu życia do "góry nogami"
  • awatar kasiek91: @sarfinger: No też tak słyszałam o tych Norwegach :D Oj czekam na to życie i na zakończenie szkoły bo mnie ostatnio niesamowicie wkurwia :/ Nie rozumiem jak przy 11 laskach w grupie mieć takie jazdy :/
  • awatar kasiek91: @Marihøne: Jeśli dojdzie do skutku to w Oslo :)
  • awatar InnaNiżWszystkie.: ooo super by bylo jakbys mogla wyjechac:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Tak sobie zniknęłam,
tak sobie przemyślałam to i owo,
i nawet szpitalną przygodę przeżyłam i wiecie co, żyję i znów dostrzegam jakieś plusy tego życia


Sam szpital specyficzny. Krew pobierali mi 7 razy. Żyły mnie do teraz bolą. Na usg podobno ok, cytologia i wszystkie inne wyniki dopiero za miesiąc. Teraz czeka mnie wielkie oczekiwanie na to co będzie, nic już nie da się zrobić więc nie chcę się martwić. Co ma być to będzie. Już za 4 tygodnie udam się do docenta na przeanalizowanie wyników i będę wiedzieć wszystko.

Za miesiąc wyjeżdżam też na wakacje. Tym razem polskie morze.

Za dwa tygodnie zaczynam praktyki w przychodni.

Normalnie lipiec będzie skrajnie emocjonującym miesiącem, ale to dobrze, przecież w życiu coś musi się dziać. Byle tylko moja psychika to zniosła.


Ale co było najbardziej emocjonujące w tych dniach. Spotkanie z J.
Z tą znienawidzoną kuzynką...
Wczoraj po szpitalu pojechaliśmy na imieniny do cioci. Coś mi podszeptywało że przyjedzie też tam J. jednak czułam że jestem gotowa. I rzeczywiście przyjechała.
Gdy tylko usłyszałam że jest zrobiłam się blada i zamarłam. W dodatku miejsce wolne było akurat obok mnie. Tata za nic nie chciał się zamienić miejscem więc przerażona jednym łykiem wypiłam pełny kieliszek wina. Uratowała mnie ciocia (mama J) profilaktycznie zajmując to miejsce, a ja czułam już szum w głowie. Niestety prawie roczna abstynencja i spory ubytek krwi nie sprzyja zbyt szybkiemu piciu alkoholu, zwłaszcza na prawie pusty żołądek, zwłaszcza że to był już drugi kieliszek. Jednak przeżyłam. Nie zamieniłam z nią słowa, nawet jak byłyśmy same w pomieszczeniu. Po prostu udawałam że nie istnieje.

I przeżyłam...
Przeżyłam kolejny spadek formy,
Przeżyłam wizytę w szpitalu,
Przeżyłam spotkanie z J.

Mówią że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Ja czuję się mocniejsza.
Mocniejsza przynajmniej do następnego razu
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Trzymajcie za mnie kciuki bo dziś mam jeden z ważniejszych sprawdzianów

Jeśli mi się uda to znaczy że ta szkoła jest zdecydowanie dla mnie
 

 
kilka dni nieobecności a czuję się jakbym z rok nie zaglądała A może to fakt że sporo się u mnie działo

~*~

Po pierwsze i najważniejsze, mojemu ulubionemu kuzynowi D. urodziła się 3 maja córeczka 3300g szczęścia i urody Wczoraj widziałam ją "na żywo" i zakochałam się od pierwszej chwili. Malutka jest słodka, ma nogi długie niczym modelka i jak to wujek stwierdził "w ogóle nie ma tej niemowlęcej opuchlizny i dziwnych kolorów"
Aż zapragnęłam własnego, szkoda tylko że to raczej niemożliwe...

~*~

Kolejnym faktem wartym odnotowania jest to że odnowiłam kontakt z K.
Nie, nie stałyśmy się przyjaciółkami, po prostu złożyłam jej życzenia świąteczne, potem urodzinowe i tak się potoczyło że wymieniamy się miłymi wiadomościami o tym co u nas. Jest fajnie, bo nie wymagając nic czuję radość z malutkich rzeczy

~*~

Po trzecie i równie pozytywne, nareszcie kupiłam kwiatki i moje doniczki prezentują się obiecująco. Teraz czekam tylko jak się rozrosną, bo troszkę łyso wyglądają

Relaks na ławeczce w towarzystwie kolorów, to +100 do spokoju A że rzadko z takim kolorem się spotykam, musiał być mój. Byle tylko się przyjął


Aksamitki jako ozdoba dalszej części płotu, też ładnie. Szkoda tylko że ptaki tak uwielbiły mój płot Zresztą i tak w tym roku pójdzie do wymiany


Goździki uwielbiam, więc gdy tylko je zauważyłam na targu, wiedziałam że będą moje. Miałam szczęście bo wzięłam ostatniego czerwonego i fioletowego, a babka za mną o mało mi go z ręki nie wyrwała



Małe nipozorne "cosie" rosnące co roku w ogródku za każdym razem mnie zachwycają

Bez cudownie pachnący w tym roku delikatnie się zbuntował i ma dużo mniej kwiatów niż w zeszłym roku



i bratek który ma tak intensywny kolor, że każdy kto go widzi zachwyca się nim i chce mi go zabrać


Na koniec za to magnolia, która mi choruje Nie mam pojęcia co jej jest i co mogę zrobić Jakieś rady?


No dobra długość tego posta przeraziła i mnie, ale keep calm, dużo zdjęć jest

Całuję i idę do nauki
Kasia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak nienormalna jest moja rodzina niech będzie fakt że mój brat poszedł oglądać Top Chef, a ja zagryzam paznokcie oglądając mecz Chelsea - Atletico Madryt.

Tak moje serce jak zawsze w takich momencie jest niebieskie.
 

 
Słońce pięknie świeci, ptaszki uroczo ćwierkają, a ja mam taką migrenę że zaraz umrę

Dziś wolę ciemność i deszcz
  • awatar ciepły_letni_deszcz: to witaj w klubie! Na zewnatrz słońce, 25 stopni i bez kresnie błękitne niebo a ja zamknięta w domu pod kołdrą umieram:/ dopadło mnie takie choróbsko że ledwo zyję...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio często mam dziwne sny z wodą na pierwszym planie. Nie są to niestety miłe sny, w których wypoczywam na plaży, a raczej jakieś powodzie, rozbicia statku, gdzie ląduje w wodzie i się topię.

Próbuję wypłynąć, już prawie jestem na powierzchni i znów zanurzam się i opadam na dno. Wiem że wokół są jakieś bliskie mi osoby, próbuję je uratować i nawet to robię, tylko siebie nie potrafię. Za każdym razem gdy wydaje się że już uratowałam się sen się kończy, a ja budzę się zdezorientowana. Męczy mnie to niesamowicie, bo bycie topionym nie jest czymś przyjemnym

Cytując różne senniki wychodzi na to że czeka mnie udręka, troski, na drodze staną mi przeszkody. Jednocześnie inne senniki twierdzą że jestem przeciążona emocjonalnie, nie do końca wierzę we własne siły i tym podobne wynurzenia

Ogólnie to według tego wszystkiego "częste sny o wodzie wskazują na dużą intuicję, wrażliwość, uczuciowość oraz dobry kontakt z podświadomością; prawdopodobnie kierujesz się emocjami i nastrojem chwili."

Ot Kasia jest emocjonalnym popaprańcem

I błagam zabierzcie już tą wodę z moich snów bo umrę
  • awatar sarfinger: no to by Kasia pasowało, zdecydowanie za dużo ciężkich spraw w koło Ciebie i za bardzo się nimi przejmujesz, musisz wyluzowac kochana
  • awatar locus: koko spoko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›